Gości online:   4

       

  

MIĘDZY GALERIĄ A  ANTYKWARIATEM 

 

 

 Tytuł  tego felietonu będzie jakiś taki niedokończony :

        

Karta pocztowa, sms, email i … ?

 

          Jedną z form grafiki użytkowej od dawna zbieranej przez różnej rangi kolekcjonerów jest karta pocztowa istniejąca na świecie ponad 150 lat.
          Nie bez kozery użyłem zwrotu „różnej rangi kolekcjonerów”, bo przecież czym innym jest przypinanie pluskiewkami do maty na ścianie w pokoju kilkunastoletniej panienki zwykłych widokówek z wakacji, a zupełnie czym innym kolekcjonowanie (z zaangażowaniem niemałych środków) kart litograficznych z przełomu XIX i XX wieku lub kart poczt pneumatycznych Paryża czy Berlina.
           Karta pocztowa w okresie swego istnienia przeszła szereg przeistoczeń i bardzo rozwinęła swą funkcję. Zaczęło się od pomysłów w Niemczech i Anglii, zrealizowanych w Austrii i na Węgrzech (1 października 1869 r.) Pierwsze były karty z wydrukowanym ujednoliconym znakiem opłaty upoważniającym do przejścia drogi pocztowej od nadawcy do odbiorcy. Potem wymyślono karty podwójne, z których tylko jedną nadawca wypełniał swą korespondencją i obie złączone bliźniaczki wysyłał do odbiorcy. Ten odrywał drugą część i słał na niej odpowiedź, lub nie słał, bo mu się - na przykład - nie chciało. I tu był pies pogrzebany. Nadawca musiał przecież wykupić całość płacąc na poczcie równowartość opłat za dwie przesyłki. Jeśli jego niezdyscyplinowany korespondent nie odpisał, to oczywiście nadawca tracił bez sensu połowę wyłożonej sumy. Nie wszyscy też chcieli w ogóle płacić za partnera. To spowodowało szybkie wycofanie z rynku kart podwójnych. Ponieważ w kolekcjonerstwie to co rzadkie jest pożądane, nie dziwmy się, że dziś karty podwójne w stanie nienaruszonym są poszukiwane i cenne.
          Później wymyślono kartę pocztową bez wydrukowanego znaku opłaty. Była oczywiście tańsza, ale znaczek trzeba było i tak dokupić i nalepić, więc zysk okazał się złudny. Taką kartę przeznaczoną do „jawnej” korespondencji nazywano często w Polsce z rosyjska „odkrytką” i trochę trwało zanim ludzie zaczęli jej powierzać swe tajemnice. Najczęściej pisano kilka słów: pozdrowienia z podróży, wrażenia z frontów, handlowe zapytania itp.
            Potem pojawiły się karty ozdobne, niosące na rewersie różne rysuneczki, widoczki miast, girlandy, esy - floresy i w końcu fotografie. Zarządy poczt długo rezerwowały sobie awers wyłącznie na znak opłaty pocztowej i na adres, specjalnymi nadrukami zabraniając pisania korespondencji na tej stronie. Znam karty, na których ten zakaz drukowano w czterech językach!
            To wtedy właśnie (na przełomie XIX i XX wieku) karta pocztowa była najpiękniejsza. Ostatnie lata XIX wieku to czas wspaniałego rozkwitu kart pocztowych z litograficznymi widokami miast, karykaturami, żartami graficznymi, fotografiami w sepii i drukowanymi pozdrowieniami cieszącymi oko koneserów i namiętnie zbieranymi.
            Od tego był już tylko krok do pocztówki zwanej „widokówką”. Miliony widoków w milionach egzemplarzy poruszało i wzbogacało wyobraźnię oddalonych od siebie ludzi. Równolegle szła produkcja kart, które dziś całkiem słusznie nazywamy kiczem: tych różnych jeleni na rykowisku, parek całujących się na wiklinowych kanapkach, słodkich serduszek z kokardkami i kotkiem w środku i całe morze idiotycznych kart ze „złotymi myślami”, które  nawet tombakowymi nigdy nie były.
            Nie można też zapomnieć o tym, że na granicy tych starych i nowych czasów w historii pocztówki pojawiło się coś niezwykle pięknego i cennego: pocztówki patriotyczne! Projektowali je często znakomici artyści, wydawały zaś instytucje tak zasłużone jak Komenda Legionów czy Towarzystwo Czytelni Ludowych na przykład, a kupował - cały naród. Małe kartki papieru czy tektury naprawdę służyły Wielkiej Sprawie.Te kartki tak zaległy w zbiorowej świadomości, że nawet podczas II wojny światowej oficerowie w niewoli niemieckiej uruchamiając poczty obozowe w oflagach, drukowali pocztówki, na ilustracjach których przemycali treści narodowe i pisali na nich do siebie i do rodzin.
            No a później, w czasach już całkiem współczesnych doszły te wszystkie - przepraszam za wyrażenie - „bajery”: widokówki z połyskiem, lakierowane, panoramiczne, pocztówki grające, karty hologramowe itp. itd.
          Było więc co zbierać i było czego szukać w antykwariatach.
         

          Proszę zauważyć, że do tej pory pisałem w czasie przeszłym. Myślałem bowiem o czasie istnienia sztuki epistolarnej i czasie  p i s a n i a  listów i kartek. Dziś, gdy świat tak niesamowicie przyspieszył, mało kto pisze. Dziś - zauważą Państwo - listów  i wiadomości się nie pisze, tylko się  je w y s y ł a.
 Pik, pik, pik w kombajn telefoniczny - wysyłamy faxa.
 Pik, pik, pik w komórkę - i  człowiek wysyła SMS-a, lub MMS-a.
 Pik, pik, pik w komputer - i wysyłamy e-maila.

 Więc ja się pytam: co będą kolekcjonować nasze dzieci ? Chipy z komputerów?
 Więc ja się pytam: co będą przynosić do antykwariatów nasze wnuki: jakieś kserokopie?

 

         Chętnie rozwinąłbym ten temat, ale muszę kończyć, bo mi komórka pika. Pewnie wnuk coś do mnie … wysłał.

 

                                                       Jacek Bukowski

Drukuj | Powrót do listy


stat4u

Odwiedziny: 1597

Copyright by SMARTNET