Gości online:   10

       

 

MIĘDZY GALERIĄ A ANTYKWARIATEM 

 

Koni Ci u nas dostatek…
Są konie żywe i konie mechaniczne.
Są konie Przewalskiego i konie wyścigowe.
Są koniki polskie i koniki od biletów po zawyżonych cenach.
Są tarpany na 4 nogach i Tarpany na 4 kołach.
Są „Nasze szkapy” i „Łyski z pokładu Idy”

 

A ja teraz będę pisał o zwierzaku noszącym dumną nazwę:

 

Koń wenecki

 

W r. 1919 w Kijowie urodził się Sławomir Lewiński, najbardziej znany i ceniony rzeźbiarz, jaki po wojnie osiadł i pracował w Szczecinie, gdzie również się „udzielał” jako nauczyciel rzeźby w Liceum Plastycznym, czy - przez parę lat - Prezes Oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków. Stworzył w Szczecinie wiele rzeźb dekorujących miasto, zarówno wolno stojących, jak i upiększających architekturę odbudowywanych budynków i traktów. To spod jego dłuta wyszedł szczeciński pomnik Adama Mickiewicza, stargardzki pomnik Juliusza Słowackiego i np. bardzo znany pomnik Żołnierzy Polskich w Siekierkach.

Przewodnicy po naszym mieście z dumą pokazują turystom kamienne główki kobiet i mężczyzn wkomponowane w gmach słynnego Klubu 13 Muz (sąsiadujący z siedzibą Muzeum Narodowego) i w ściany oporowe schodów na Wałach Chrobrego (tuż przed głównym gmachem Muzeum Narodowego). Niektóre z tych główek, to portrety postaci historycznych (Wyszak, Jan z Kolna), niektóre zaś są wizerunkami szczecińskich notabli działających w czasie, gdy rzeźby te powstawały.

Autorem wszystkich był Sławomir Lewiński. Gdy odszedł w 1999 roku, pomyślano o wystawie retrospektywnej, która odbyła się w… Muzeum Narodowym oczywiście, miejscu nobilitującym każdego artystę.

Wcześniej artysta miał wystawy indywidualne w Warszawie, Szczecinie i Berlinie, brał udział w wielu wystawach zbiorowych w kraju i zagranicą.

Od roku 1983 zawsze wystawiał wśród swych prac „Konia weneckiego”.

Po raz pierwszy pokazał go na wystawie w Arezzo we Włoszech jako reminescencję odbytej rok wcześniej podróży do Wenecji. Tam - jak sam opowiadał - urzekł go rumak dostrzeżony na zwieńczeniu któregoś z pałaców. Widział tego rumaka z „żabiej perspektywy” i nie mógł go zapomnieć. Gdy w szczecińskiej pracowni wziął potem dłuto do ręki, wyczarował konia zapierającego dech w piersi i jednocześnie zaprzeczającego kanonom anatomicznym.

Napisałem „wyczarował”?

Tak, właśnie, wyczarował, bo kto widział takiego konia: w zadzie ciężkiego i przysadzistego jak perszeron, z profilu lekkiego jak tańczący rumak cyrkowy, z łbem jak ze snu morfinisty i w dodatku z uśmiechniętym pyskiem?

No, kto widział? Nikt?

A Sławomir Lewiński widział! Ba, widział (i stworzył) w kilku wersjach, nawet z nagą amazonką na grzbiecie...

Każdy artysta ma prawo po swojemu widzieć świat (w tym i konia).

Miał prawo Rubens dodawać wszystkim malowanym kobietkom po 20 kilogramów w - pardon - pupie? Miał!

Miał prawo Picasso malować kobietki z okiem na czole? Miał!

Miał prawo Nikifor bazgrolić na swoich akwarelkach w tajemnym języku? Miał!

No to Sławomir Lewiński też miał prawo stworzyć konia według własnej recepty. Kto wie, może ten koń się śmieje z konceptu swego twórcy? Albo z nas - bo nie kumamy czaczy…?

Korci mnie w tym miejscu, by zapytać P.T. Czytelników, czy nie byłoby dobrze, gdyby ta znakomita artystyczna wizja rumaka stała się dorocznym trofeum, w którejś z licznych gonitw końskich, lub w którymś z prestiżowych konkursów? Czy zamiast wręczać kolejny puchar lub pokal nie można by honorować zwycięzców dziełem sztuki?

Jakub Lewiński, syn artysty, też rzeźbiarz, gotów jest co roku z oryginalnej formy pozostawionej przez ojca odlać kolejnego „Konia weneckiego”.

Co niniejszym poddaję pod rozwagę działaczom hippicznym czułym na piękno nie tylko rumaków żywych ale i zaklętych w brąz.

I w ogóle nie upieram się przy tym, żeby ten koń był akurat nagrodą w konkursie hippicznym, nie, nie upieram się. Może być również trofeum w każdym innym konkursie, gdzie ważną rolę odgrywają siła i fantazja.

 

Bo właśnie te dwie cechy - siłę i fantazję - widzę w "Koniu weneckim"

 

                                                               Jacek Bukowski                                                           

 

 

 

                                                     

                                               Sławomil Lewiński - "Koń Wenecki " - brąz.

Drukuj | Powrót do listy


stat4u

Odwiedziny: 1805

Copyright by SMARTNET