Gości online:   11

       

 

 

            MIĘDZY GALERIĄ A  ANTYKWARIATEM

         

 Z  codziennej praktyki antykwariatów wynika, że ludzie decydujący się pod wpływem   różnych życiowych okoliczności sprzedać, albo oddać w komis,  czy nawet tylko wycenić u antykwariusza jakiś domowy przedmiot,  najpierw swój skarb „przygotowują” do wyjścia w świat. Te przygotowania ująłem w cudzysłów, są bowiem nieraz tak karkołomne, że  sprowokowały mnie do tego, by ku uwadze ewentualnych  przyszłych klientów przedstawić

 

 

 

                              Kilka dobrych rad praktycznych (I)  (I)( ((

          

           A więc :

                Monety złote i srebrne.  Barbarzyństwem jest sprawdzania (jakże niestety nagminne)           prawdziwości kruszcu przez nacięcie obrzeża monety nożem lub pilnikiem. Monety takie  b e z p o w r o t n i e  tracą swe wartości numizmatyczne i stają się złomem złotym lub srebrnym. Czynność sprawdzenia kruszcu należy każdorazowo pozostawić fachowcowi, który dokona tego przez sam ogląd, a w wyjątkowych, wątpliwych 

przypadkach użyje wagi i katalogu lub wody królewskiej i próbników. Inna rzecz, że fachowca należy też wybrać sensownie. Miałem do czynienia dwukrotnie z naciętymi  monetami złotymi, które - według oświadczeń właścicieli - nacięli „dla próby” ludzie zza lady warsztatów złotniczych lub lombardów. Zauważyli Państwo jak piszę? Nie piszę „złotnicy”, oni bowiem nie mogli tak postąpić. Ale jacyś ich młodzi praktykanci na  przykład? Albo pracownicy lombardów, które mają często w szyldach słowo „złoto” i udają kantory jubilersko - złotnicze?

    Monet nie należy również czyścić mechanicznie poprzez pocieranie ich różnymi druciakami czy szczotkami polerskimi. Usuwa się wówczas jakże cenną dla kolekcjonera naturalną patynę monety, dokonuje głębokich zadrapań lica po obu jej stronach, a także zmniejsza przecież jej wagę przez mechaniczne ubytki. Najlepiej monety zanieść do antykwariatu w stanie ich  zachowania, bacząc jedynie, by nie obijały się nawzajem o siebie i by różne metale były oddzielone podczas przechowywania: miedź osobno, srebro osobno, itd.

  W ostateczności można monety wykąpać (parę sekund !) w dostępnych w handlu i specjalnie oznaczonych płynach czyszczących, osobnych dla złota, osobnych dla miedzi, osobnych dla srebra.

  Należy pamiętać przy tym, by po wyjęciu z płynu czyszczącego, lekko je przepłukać pod bieżącą wodą i osuszyć dotykając lekko lnianym ręcznikiem. Żadnego wycierania i tarcia!  Tu przypomnę znane powiedzonko:

„ - Jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do d... ”.

  Cokolwiek by producenci nie wypisywali na swych preparatach należy pamiętać, że nie ma środków dobrych równocześnie dla złota, srebra, mosiądzu i miedzi. Lepiej więc stracić kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych na zakup specjalnego preparatu, niż stracić kilkaset złotych psując monetę złym środkiem.

     Na zakończenie tego tematu jeszcze jedno przypomnienie. Naród się buduje na potęgę. Rozliczne place budowy skutkują większa ilością znalezisk, nie zawsze o charakterze archeologicznym. Ostatnio w naszym województwie znaleziono kilka numizmatycznych skarbów. Niestety często znajdują je robotnicy pozbawieni wiedzy co do sposobów postępowania w takich przypadkach. Nie miejsce tu, by ten temat rozwijać, ale na podstawie wspomnianych „wykopalisk” (czy może raczej na podstawie związanych z nimi afer) dam dwie dobre rady: monet przez czas i okoliczności scalonych w bryły, nigdy nie wolno amatorsko rozdzielać i - najważniejsza rada - pamiętać trzeba, że to, co znajdujemy w ziemi  n i e  j e s t  n a s z e! Należy do Państwa Polskiego! Wypada znać przepisy regulujące ten problem, ale to już temat na inny felieton.

 

      Złote i srebrne obiekty rzemiosła artystycznego. Tu rada będzie bardzo krótka: proszę jeszcze raz przeczytać to wszystko, co napisałem wyżej. Te same zasady obowiązują przy monetach i dużych obiektach z metali szlachetnych. Z takim uzupełnieniem, że klientom, którzy przynoszą mi srebra XVII lub XIX-wieczne wyczyszczone… papierem ściernym - chętnie bym tym samym papierem wyczyścił paluchy. I jest możliwe, że mądry sąd by mi to wybaczył. Jeśli ktoś z Czytelników nie wierzy, że właściciele sreber tak postępują, zapraszam do antykwariatu. Pokażę zmaltretowane obiekty.  

 

Tyle rad na dzisiaj. W innym felietonie przejdziemy do rad praktycznych dotyczących obrazów i mebli. 

 

                                          Jacek Bukowski 

Drukuj | Powrót do listy


stat4u

Odwiedziny: 1587

Copyright by SMARTNET