Gości online:   9

       

MIĘDZY GALERIĄ A ANTYKWARIATEM

 

 

 

Nie używam Facebooka, bo próbowałem i efekt był marny.

Nie ćwierkam na Twitterze, bo nie jest skrojony na miarę mojego gadulstwa.

Nie ujawniłem się na Naszej Klasie, bo od matury minęło ponad pół wieku, o czym tu gadać i z kim?

Obce mi są Gmail, Pudelek, No Co Ty i inne takie tam…

Na Skype jestem, ale jakby mnie nie było, bo rozmawiam tylko z rodziną w Wiedniu raz na miesiąc.

Strony dla dorosłych są tak chamskie i ordynarne, że od dawna już nie budzą mojej ciekawości.

 

Myślałem, że jestem bezpieczny, Wielki Brat mnie nie widzi, a idioci od reklam mnie nie dopadną.

Dopadli.

Kto dokładnie? Myślę, że

 

                    Miejscowa idiotka z tutejszym kretynem  

 

       Ten tytuł wziąłem od Tuwima, to jego satyryczny wiersz o kołtuństwie mieszczańskim, w którym miejscowa idiotka z tutejszym kretynem spotykali się o piątej przed kinem. Różnica sytuacji w wierszu i mojej jest tylko taka, że to zamiejscowi kretyni spotykają się na mojej skrzynce mailowej o godzinie dowolnej, a najlepiej - nocnej. Dziennie (czy raczej nocnie) dostaję na oba adresy poczty około czterdziestu reklam i ofert, owoców pracy matołów nieświadomych sensu swej działalności. Gdyby te nachalne zaczepki dotyczyły profilu mojej działalności, ich praca miałaby sens, może bym zdzierżył. Ale nie, one są wręcz surrealistyczne! Kupione masowo adresy nieznanych odbiorców zasypywane są masowo wysyłanymi ofertami i reklamami. Przecież to kosztuje, zabiera czas wysyłającym i adresatom, a jest CAŁKOWICIE nieskuteczne i nieprzynoszące spodziewanych efektów. Moim skromnym zdaniem tylko idioci mogą wykonywać tak idiotycznie bezsensowne czynności, stąd zapożyczenie tytułu od Tuwima.

        Oto kilka kwiatków tylko z dwóch dni: 7 i 8 lipca 2013 r.

 

1) Jakiś INSTYTUT CEN TRANSFEROWYCH  trzykrotnie w ciągu 2 dni (!) zaprasza mnie na „…szkolenia z zakresu transakcji finansowych i usługowych pomiędzy podmiotami powiązanymi…”

Chyba powinienem wyartykułować prośbę: jeśli któryś z klientów mojego antykwariatu czuje się „podmiotem powiązanym” ze mną, albo z moją żoną (?), bardzo proszę o wiadomość, zaraz się doszkolę. Dotąd uważałem , że szanowni klienci odwiedzają mój antykwariat dobrowolnie i powodowani własną, nieprzymuszoną wolą. Związany czułem się tylko z  rodziną i Tosią, sunią rasy nieznanej, ale tu chyba chodzi o kogoś innego. Spróbowałbym żonie powiedzieć, że jest podmiotem powiązanym…

 

2) Firma  AWARO.pl donosi: "Nowa kolekcja odziezy na lato ! - Najmodniej być sobą!"

A to ci niespodzianka! Byłem pewien, że pisze się „odzieży”, a nie „odziezy”, ale może to literówka, albo nie nadążam za tym, no, jak się to nazywa? Aaa, za internetowym tryndem!

5 lat nieustannie szedł w radiu przebój o frapującym refrenie „Chcę być sobą”, więc myślałem, że już wszyscy sobą są. Co? Nie są? Ja jestem, a w każdym razie tak myślę. Czy komuś w moim - przepraszam za wyrażenie - salonie antykwarycznym, powiedziałem kiedyś:

„ - Pan (Pani) wybaczy, nie jestem sobą, jestem Katarzyną Wielką i proszę do mnie mówić per „Jej Wysokość!”.

No, mówiłem komuś tak pakując filiżankę Rosenthala? Nie mówiłem!

Czuję się sobą, mogę więc wyciągnąć pospieszny wniosek, że jestem "najmodniejszy". Dobre i to...

 

3) Jakaś  AVIVA mnie przestrzega: „Nie daj się wylosować! Zapisz się do OFE - on-line! W 5 minut!”

Jasny gwint! W 5 minut? Ostatnimi czasy to ja w 5 minut załatwiam zupełnie inne rzeczy; na to, by się dać wylosować - nie wpadłem! Tym bardziej, że na emeryturze jestem już od 8 lat i żadne OFE, czy inne tałałajstwo mi nie grozi! Ale pomysł kupuję.

Od dziś wchodząc do firmy Antyki Bukowski - proszę uważać! Zaraz po wejściu do antykwariatu będą Państwo poddani losowaniu w 5 minut! I nie ma żadne to tamto, ecie pecie, szuru-buru i „ja tego nie chcę”. Będzie się brało bez marudzenia to, co wyjdzie w losowaniu, choćby to miała być szprycha od roweru dziadka! Nie możemy przecież lekceważyć rad płynących z głębi serca tajemniczej Avivy!

 

4) Równie tajemnicze SZKOLENIA - KSZTAŁCENIA  proponują mi  "... PROGRAM KSZTAŁCENIA USTAWICZNEGO w zakresie (…) DOBRA ADMINISTRACJA W NOWOCZESNEJ FIRMIE".

No, to rozumiem! To jest to! Wchodzi jakiś niewyszkolony klient do antykwariatu, to my go za wsiarz i ustawiamy administracyjnie:

Siadać mi tu przed ladą i zeznawać do protokółu!

Urodzony? Z kogo? Gdzie? Wykształcenie posiada? Francuskim włada?

Gdzie wstaje? Siadać!   Nie wypełniono rubryk: ile ma miejsca w domu na obrazy i meble? Porcelanę marki Rosenthal ma? Sztuk ile? Itd. Itp.

        Trochę tylko mnie martwi, że odpowiadając na ten anons będę się musiał kształcić ustawicznie, do kresu mych dni, ale czego się nie robi dla ukochanych klientów…

 

5) Dalej jest coraz ciekawiej! Robi się wręcz familiarnie! Niejaki „Piotr Filipiak - solidmailing” (cokolwiek by to miało znaczyć) w trosce o moje zdrowie przechodzi ze mną na „Ty” i zapewnia (cytuję):

„- Wiemy, kto Cię okrada z sił, energii i zdrowia - Masz czasem wrażenie, że ktoś okrada Cię po cichu z energii, a Twój organizm pracuje wolniej i wolniej?  Mam dla Ciebie złą wiadomość - sama wiosna Ci nie pomoże. Ale jest i dobra wiadomość! Znaleźliśmy winnych Twojego złego samopoczucia, ciągłego przemęczenia, senności i wielu uciążliwych dolegliwości zdrowotnych. Wiesz gdzie? W Twoich jelitach!” (koniec cytatu).

Ja cię kręcę! Pojęcia nie miałem, że ktoś gmerał w moich jelitach i odkrył, że tam siedzą złodzieje! Jak jaki głupi pisałem w felietonie „A tak się kiedyś ładnie kradło”, że złodzieje spasowali, zniknęli z antykwariatów, bo nie mają gdzie kradzionych antyków sprzedawać, a tu masz - siedzą w moich jelitach! No, kto by pomyślał?!

Czy u Państwa w brzuchu też ktoś się schował? Radzę sprawdzić i natychmiast potem zgłosić się do Pana solidmailing... 

 

6) Serwis NAZWA. pl - pyta: „Masz pomysł na domeny dla Twojej firmy?” A potem (zwracając się do mnie po imieniu, bo widocznie kiedyś piliśmy bruderszafta, tylko ja nie pamiętam) wali prosto z mostu: „Jacek, zabezpiecz swoje pomysły! Dostaniesz pakiet atrakcyjnych dodatków gratis!”.

Podnieciłem się. Jakie gratisowe dodatki może dać serwis domen antykwariuszowi? Chyba tylko jakąś… starą domenę?

Pewnie im odpowiem i będą Państwo mogli u mnie wybrać coś z tej materii… Mam już pierwsze pomysły: domena starszacorka.pl podana na talerzyku Meissen, albo staroswiecki.glupek.eu w srebrnym etui... 

 

7) Wyczuwając moje podniecenie  zgłasza się DAGI.pl i rąbie w oczy:

Zobacz swoją Cichodajkę - największy serwis z prostytutkami! - wybierz dziewczynę dla Siebie”. No nie… Jacy pełni szacunku dla mnie, skoro nawet „Siebie” piszą z dużej litery, bo to przecież dotyczy mnie, potencjalnego klienta, który zapewne pomiędzy sprzedażą obrazu Kossaka a przyjęciem w komis serwisu fajansowego, lubi sobie skoczyć na prostytutki (czy „do prostytutek?” - jak się to pisze do cholery?).

Z pozostałych 36 reklam, które przyszły w tych dwóch dniach warto jeszcze wspomnieć o ofertach zachwalających firmie antykwarycznej: promienniki podczerwieni i wały korbowe!

 

No, to ja bardzo bym prosił: zawsze w antykwariacie pytajcie o promienniki prostytutek i modne wały na lato.

A nuż będę miał?

Jacek Bukowski 

Drukuj | Powrót do listy


stat4u

Odwiedziny: 1526

Copyright by SMARTNET